Czasem przez
Laurę będą mówiły lub myślały stworzyciele
Hogwartu , żebyście się nie mylili się po każdej wypowiedzi będę dawała: (G),
(S), (R) lub (H). Mam nadzieję, że to wam coś pomoże. J Lub zrozumiecie XD
===========================
--------------------------------------
Od śmierci babci Laury minął dokładnie tydzień. Dziewczyna
dalej nie mogła pogodzić się z odejściem jedynej rodziny. Skrzaty nie wiedziały,
jak pomóc swojej pani. Nie wchodziły jej też w drogę. Przynosiły jedzenie i
uciekały. W domu panowała grobowa atmosfera. Wiedziała, że Kunegunda wkrótce umrze,
ale tak szybko?
Do jej pokoju wleciała Hedwiga, rodzinna sowa, która była
najlepszą przyjaciółką Laury. Usiadła na krańcu łóżka. Zwierzę rzuciło jej na
kolana list i odleciało na łowy.
Odpieczętowała go i przeczytała zawartość:
Szanowna Pani Potter,
Mamy przyjemność poinformować Panią, że została Pani
przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych
książek i wyposażenia.
Rok szkolny rozpoczyna się 1 września. Oczekujemy pańskiej sowy nie później niż 31 lipca.
Rok szkolny rozpoczyna się 1 września. Oczekujemy pańskiej sowy nie później niż 31 lipca.
Z wyrazami szacunku,
Minerwa McGonagal,
zastępca dyrektora
HOGWART, SZKOŁA MAGII I CZARODZIEJSTWA
UMUNDUROWANIE
Studenci pierwszego roku muszą mieć:
o
Trzy komplety szat roboczych (czarnych)
o
Jedną zwykłą spiczastą tiarę (czarną)
o
Jedną parę rękawic ochronnych (ze smoczej skóry
albo podobnego rodzaju)
o
Jeden płaszcz zimowy (czarny, zapinki srebrne)
UWAGA: Wszystkie stroje uczniów
powinny być zaopatrzone w naszywki z imieniem.
PODRĘCZNIKI
Wszyscy studenci powinni mieć po jednym egzemplarzu następujących dzieł:
Wszyscy studenci powinni mieć po jednym egzemplarzu następujących dzieł:
o „Standardowa księga zaklęć” (1
stopień) Mirandy Goshawk
o „Dzieje magii Bathildy Bagshot. Teoria
magii” Adalberta Waffinga
o „Wprowadzenie do transmutacji” (dla początkujących) Emerika
Switcha
o „Tysiąc magicznych ziół i grzybów” Phyllidy
Spore
o „Magiczne wzory i napoje” Arseniusa Jeggera
o „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” Newta
Scamandera
o „Ciemne
moce: Poradnik samoobronny” Quentina Trimble’a
o 1 różdżka
o 1 kociołek (cynowy, rozmiar 2)
o 1 teleskop
o 1
miedziana waga z odważnikami
Studenci
mogą mieć także jedną sowę ALBO jednego kota, ALBO jedną ropuchę.
Dziewczyna spojrzała na
kalendarz.
— O matko, to dzisiaj! — wykrzyknęła
dziewczyna.
Odnalazła pergamin, pióro i kopertę. Nabazgrała szybko, że
otrzymała list i uderzyła się w czoło, załamana swoją głupotą. Śmierć babci tak
nią wstrząsnęła, że zapomniała o wielu rzeczach. Takich jak list z Hogwartu. Czas
wziąć się w garść!
Hogwart, Hogwart, mój
kochany Hogwart! Znów będę miał okazję go zobaczyć! (G)
Zobaczymy, ile szlam
tam będzie… (S)
Książki, biblioteka,
nauka! (R)
Wielka sala,
uczniowie, zabawa! (H)
Zawołała Hedwigę, która akurat posilała się myszą.
— Do Hogwartu, do pani Minerwy McGonagal. —
Zawiązała na nóżce list i puściła sowę. Rozejrzała się po pokoju. Było dopiero
popołudnie, więc mogła pójść na ulicę Pokątną.
— Tylko jak? — pomyślała.
Do pokoju weszły skrzaty, Zgredek i Mrużka. Od dawna
były w rodzinie Potterów. Nie można było na nie narzekać, zawsze były lojalne.
— Pani. — Ukłoniły się skrzaty. —
My możemy panią przetransportować na ulicę Pokątną.
— Nie mówicie do mnie „pani”, tylko Laura.
— Tak jest, pa… Lauro — Uśmiechnęła się.
— Mam pomysł. Ja pójdę się wykąpać, a wy zrobicie to
samo, ale w pokoju… babci.
— Dobrze. — Ukłoniły się i wyszły.
Wyciągnęła z szafy dżinsowe spodnie, koszulkę i długi zapinany
sweter. W łazience doprowadziła się do porządku. Spojrzała w lustro.
Wciąż miała cienie pod oczami. Machnęła jednak na to ręką i wyszła z łazienki. Mrużka
i Zgredek, tak jak prosiła, zmyły z siebie sadzę, lecz nie w łazience pani
Kunegundy, tylko w misce na dworze. Nie mogły. Później za nieposłuszeństwo będą
musiały się ukarać.
Laura zjadła pierwsze porządne śniadanie od tygodnia.
Dopiero teraz zauważyła, jaka była głodna. Gdy skończyła, skrzaty domowe
wróciły. Dziewczyna uznała, że wyglądają lepiej. Poprosiła je, żeby usiadły. Zrobiły
to niechętnie, bo nie były tego nauczone.
Nawet pani Kunegunda im na to nie pozwalała.
— Wiecie może, czy babcia zostawiła jakieś pieniądze?
Przytaknęły. Mrużka wyciągnęła ze swojego potarganego worka
kluczyk.
— Co to jest? — spytała dziewczyna.
— Klucz do jednej ze skrytek w Banku Gringotta.
Dziewczyna podrapała się po brodzie, a Mrużka
schowała kluczyk z powrotem.
— Możemy już iść? Im szybciej, tym lepiej. —
Włożyła list do kieszeni spodni.
Skrzaty złapały dziewczynę za ręce. Prawie się wzdrygnęła.
Nie z obrzydzenia, tylko z czułości. Babcia Kunegunda nigdy nie okazywała jej
miłości. Nie tak, jak babcia darząca nią swoją wnuczkę. Tak chyba było lepiej.
Nagle poczuła silny ból w okolicach pępka. Gdy otworzyła
oczy, stała na ulicy Pokątnej. Rozejrzała się wokół. Tak właśnie wyobrażała
sobie tą ulicę. Pełną czarodziei, tętniącą życiem. Miała ochotę wejść do
każdego sklepu, lecz musiała kupić podręczniki do szkoły.
— Proszę pani, idziemy do banku?
Laura wyszła z transu.
— Tak.. — Złapała za ręce Zgredka i
Mrużkę i pozwoliła poprowadzić się do Banku Gringotta…
! ! !
Laura ponownie sprawdziła spis. Zasłoniła sobie przez to
drogę, więc jeszcze w tym samym momencie wpadła na jakiegoś przechodnia. A
dokładniej – na chłopca w jej wieku. Miał gładko zaczesane, blond włosy i zimne,
niebieskie oczy.
— Wybacz — mruknęła.
— Uważaj, jak chodzisz! — warknął.
— Przeprosiłam cię, więc się przymknij. Mrużka?
— Tak? — Stanęła koło swojej pani,
rzucając niemiłe spojrzenie chłopcu.
Nie była zadowolona ze sposobu, w jaki zwracał się do Laury.
— Możesz nas zostawić samych? Albo poszukaj Zgredka.
Chyba się zgubił… Masz. — Podała skrzatce 5 galeonów. —
Jak coś ci się spodoba, to wiesz, co masz robić.
— Dobrze. — Uśmiechnęła się serdecznie.
Strzeliła palcami i zniknęła.
— Jak ty je traktujesz?! — wykrzyknął zdziwiony
chłopak.
Nigdy dotąd nie widział, aby czarodziej czystej krwi tak traktował
skrzaty. A bez problemu mógł stwierdzić, że w rodzinie dziewczyny nie było
mieszańców.
Jej widok przyprawiał go o mdłości. A to czyniło ją idealną ofiarą
do poniżania. Już wyobrażał sobie jej ból i cierpienie…
Zdziwiona dziewczyna wzruszyła ramionami i spojrzała na
list. Brakowało jej tylko różdżki. Postanowiła nie kupować nowej sowy. W końcu
miała Hedwigę.
Trochę źle wygląda. Lata
robią swoje... — pomyślała. — Może lepiej kupić? Będę miała towarzystwo.
Sklep ze zwierzętami znajdował się tuż obok. Zostało jej jeszcze
parę galeonów. Zawsze mogła też iść do banku. Weszła do pomieszczenia. Odgłosy
zwierząt odbijały się echem po sklepie.
— Co dla ciebie, kochanieńka? — zapytała wysoka
kobieta z różowymi okularami na nosie.
— Potrzebuję sowy.
— Chodź za mną. — Zaprowadziła dziewczynę
na sam koniec sklepu. — Mam bardzo dużo sów. Do koloru do wyboru. Poczekaj
chwilę. —
Laura przytaknęła.
Przed sobą miała dziesięć sów. Każda z nich patrzyła na nią
z zaciekawieniem. Podeszła do brązowej, która od razu ugryzła ją w palec. Dziewczyna
syknęła z bólu i spojrzała w bok. W oddali zabłysły żółte ślepia. Na początku ich
nie zauważyła, gdyż sowa skrywała się w cieniu. Zwierzę było całkowitym
przeciwieństwem Hedwigi: czarne upierzenie, żółte oczy.
Jeśli ją kupisz,
będziesz miała sowy podobne do zaklęć. Lumos i Nox. (R)
Już wiedziała, którą kupi.
— Proszę pani! — zawołała
sprzedawczynię.
— Już wybrałaś sowę? — Dziewczyna przytaknęła
i wskazała palcem wybrane zwierzę.
— Już myślałam, że nikt jej nie weźmie. —
Podniosła klatkę z Nox, bo tak dziewczynka ją nazwała, i ruszyła w stronę kasy.
—
Na wszystkich patrzyła podejrzliwie. Jednego chłopca nawet ugryzła w
palec. Jak on miał? A tak, Draco Malfoy. Poproszę pięć galeonów.
Dziewczyna podała odliczone pieniądze. Do sklepu wszedł
chłopak o czarnych włosach i niebieskich oczach. Gdy zobaczył dziewczynę, podszedł
do niej z uśmiechem i się przywitał.
— Jestem Eryk Filch. A ty?
— Laura Potter — przedstawiła się.
— Ładna sowa.
— Dziękuję. — Uśmiechnęła się.
— Idziesz teraz po różdżkę? — Przytaknęła. —
To poczekasz na mnie? Cała moja rodzina gdzieś polazła i samemu mi się nie chce.
— Jasne. — Wzruszyła ramionami i usiadła
na stołku.
Zaczęła przyglądać się swojej sowie, która obróciła
śmiesznie łepek.
Jaka piękna sowa!
(H)
Do sklepu weszły skrzaty Laury. Przywitały się krótko i
ukłoniły swojej pani.
— Mrużka, tak jak pani prosiła, odnalazła Zgredka.
Zgubił się na Przekątnej. Brr! Złe miejsce, zwłaszcza dla takiego skrzata.
Ładna sowa. — Uśmiechnęła się.
— Zgredek przeprasza. Zgredek nie chciał.
— Nic się nie stało. Możecie przetransportować Nox?
Ja pójdę z Erykiem po różdżki. Znajdziecie mnie? — Przytaknęły. Laura
podała im klatkę. — Wypuście ją, niech polata trochę koło domu. Mam
nadzieję, że Lumos będzie zadowolona z przyjaciółki.
— A kto to Lumos? — spytał zdziwiony
Zgredek.
— Hedwiga.
Skrzaty przytaknęły wolno. Delikatnie złapały za klatkę.
Zgredek strzelił palcami i zniknęli, jakby w ogóle ich tam nie było. Radosny
Eryk wrócił do Laury ze swoim nowym kompanem. Przez całe trzy lata zbierał
pieniądze na własną sowę. Wyganiał gnomy, sprzątał dom mugolskimi sposobami…
— Idziemy? — spytała.
— Jasne! — przytaknął wesoło.
Pożegnali się i ruszyli w tłum.
— To dokąd pójdziemy po różdżki?
— Garrick Ollivander.
— Daleko to?
— Nie, to już tutaj. — Otworzył Laurze drzwi.
Zaciekawiona dziewczyna rozejrzała się po malutkim sklepie.
Był zupełnie pusty, nie licząc krzesła i wąskich pudełek, piętrzących się od
podłogi aż do sufitu.
— Witam — przywitał ich sprzedawca.
— Dzień dobry — odpowiedzieli chórem.
— Dziewczynko, usiądź. — Wskazał stare krzesło. — Najpierw
zajmę się chłopcem.
Dziewczyna niechętnie usiadła na krześle. Bała się, że zaraz
zawali się pod jej ciężarem.
Właściciel błądził przez chwilę po sklepie. Wodził swoimi
długami palcami po smukłych pudełkach. Gdy wyciągnął jedno z opakowań i
podał chłopakowi różdżkę, kazał mu nią machnąć. Zaciekawiona dziewczyna
patrzyła, jak z różdżki Eryka wychodzą niebieskie iskry.
Właściciel klasnął w dłonie. Odebrał mu różdżkę i schował do
pudełka.
— Włos jednorożca, 11,5 cala. Dąb. Trzy galeony
poproszę. — Chłopak zapłacił i zamienił się miejscami z
dziewczyną.
— Ta powinna być odpowiednia. — Podał Laurze zawartość
kolejnego pudełka.
Machnęła. Nic. Zabrał jej różdżkę i podał następną. Znowu
nic. Po dziesiątym razie dziewczyna miała już zrezygnować i iść do innego
sklepu, jednak właściciel klasnął i pobiegł do pokoju obok.
— W ogóle jest dla ciebie jakaś różdżka? —
spytał pół żartem, pół serio.
— Nie wiem. Mam nadzieję, że ta różdżka będzie
odpowiednia — westchnęła.
Właściciel wrócił z zadowoloną miną.
— Ta różdżka powinna być odpowiednia. 13,5 cala, pióro
Feniksa i włókno smoczego serca, giętka. Na świecie jest tylko pięć takich.
Spróbuj —
ponaglił ją.
Wzięła głęboki oddech i machnęła. Tak jak u chłopaka, z
końca różdżki posypały się iskry, tylko u niej było ich dwa razy więcej.
— Wiedziałem! — Włożył różdżkę ostrożnie
do pudełka. — Dziesięć galeonów poproszę.
Dziewczyna wydała pieniądze co do galeona. Zapłaciła i wyszła
z Erikiem na zewnątrz.
— Usiądziesz ze mną w przedziale?
— Tak! — Czekała tylko, aż chłopak zada
to pytanie.
— A tak w ogóle, to gdzie mieszkasz?
— W lesie, koło wielkiego stawu.
— W tym lesie?! — Otworzył szeroko oczy.
—
Gdzie nie można wejść, bo działają na niego zaklęcia obronne? —
Przytaknęła. — Ale czad!
— Mieszkasz w okolicy?
— Mieszkam obok, ale nigdy cię nie widziałem. Czemu?
— Babcia nie pozwoliła mi wychodzić. Mówiła, że to
niebezpieczne.
— Aha... Patrz! Tam idą moje siostry. Jestem
najstarszy.
— Dzień dobry, jestem Laura Potter —
przywitała się.
— Witaj. Moli Filch, a to moja córka, Adrianna —
wskazała na najniższą dziewczynkę, podobną do swojego brata —
i Liliana — skierowała dłoń na niewiele wyższe dziecko.
— Cześć — przywitała się.
— Mamo, ja idę odprowadzić Laurę. Spotkamy się przy „Dziurawym
Kotle”?
— Dobrze, uważaj na siebie. —
Machnęła dłonią i weszła z córkami do wytwórcy różdżek.
— Bardzo miła ta twoja mama.
— Dzięki. — Skierowali się w stronę miejsca
ich pierwszego spotkania.
— Adrianna i Liliana też jadą z tobą do Hogwartu?
— Tak. Może ci się to wydać dziwne, ale jestem od
nich starszy o 5 godzin. Mama urodziła trojaczki.
— Niesamowite!
Wzruszył ramionami.
— Widzę Mrużkę i Zgredka. Zobacz, kto koło nich stoi...
— Draco Malfoy — rzuciła ze
wściekłością dziewczyna.
Draco drwił ze skrzatów dziewczyny. Nie mogły jednak nic
zrobić czarodziejowi. Rzucały mu tylko ostre spojrzenia, na które chłopak
reagował kolejnymi wybuchami śmiechu.
— Ty, Malfoy! Aż taki jesteś niedowartościowany, że odreagowujesz
na skrzatach…? — warknęła, mrużąc zielone oczy.
Wiedziała, że ten chłopak przysporzy jej samych kłopotów.
Nie zamierzała jednak pozwalać mu obrażać jej rodzinę. Skrzaty stanęły koło
pani, zadowolone z jej powrotu.
— Kogo my tu mamy… Czyżby Erik Filch? Pisali o was w
Proroku. Czujesz się sławny?
— Milcz! — warknął.
— Nudno się tutaj zrobiło… — Ominął chłopaka. Gdy
przechodził obok Laury, dziewczyna podstawiła mu nogę.
Upadł twarzą prosto na kamienną posadzkę.
— Powiem ojcu! — Otrzepał swoje szaty i
zagłębił się w tłum.
Para przyjaciół spojrzała na siebie
i wybuchnęła śmiechem.
— Do zobaczenia. Wyślij do mnie sowę, okej?
— Jasne. A ty do mnie.
— Jak będzie mogła ominąć zaklęcia obronne.
Parsknęła.
— To pa. — Podniósł z ziemi klatkę i
zniknął w tłumie.
Dziewczyna włożyła pudełko pod pachę i złapała skrzaty za
ręce. W mgnieniu oka znalazła się w swoim domu.
=====================================
Hejo! Udało mi się napisać rozdział a miał być dopiero za trzy dni! <3
Od razu uprzedzam, że niektóre postacie się pojawią z Harry Pottera. Np Draco Malfoy.
Skomentuj to! Jeśli ci się nie podoba jak nie to też skomentuj!
Beta: Demogorgon
Beta: Demogorgon
ciekawy rozdział czekam na więcej *-*
OdpowiedzUsuńna razie mi się podoba <3 kiedyś sama chciałam, żeby bohaterka mojego opowiadania pasowała do każdego domu, ale nie miałam pojęcia jak ten fakt wymyślić, wiec zrezygnowałam XD powodzenia i weny Tobie życzę :3 czekam na następny;)
OdpowiedzUsuńna razie mi się podoba <3 kiedyś sama chciałam, żeby bohaterka mojego opowiadania pasowała do każdego domu, ale nie miałam pojęcia jak ten fakt wymyślić, wiec zrezygnowałam XD powodzenia i weny Tobie życzę :3 czekam na następny;)
OdpowiedzUsuńna razie mi się podoba <3 kiedyś sama chciałam, żeby bohaterka mojego opowiadania pasowała do każdego domu, ale nie miałam pojęcia jak ten fakt wymyślić, wiec zrezygnowałam XD powodzenia i weny Tobie życzę :3 czekam na następny;)
OdpowiedzUsuńTakiee magiczee *.* (czary Mary )
OdpowiedzUsuńCzekam na next *.*